Przetestowałem dziesiątki „marketowych” czołówek, które obiecywały tysiące lumenów, a w rzeczywistości oferowały płaskie, sine światło i obudowy pękające przy pierwszej zmianie baterii. Zrozumiałem, że na rynku brakuje miejsca, które oddziela gadżety od prawdziwych narzędzi.